"demons of my soul"
środa, 7 maja 2014
środa, 12 marca 2014
Rozdział 3.
Oczami Jess .
- No więc ? Odpowiesz mi czy nie ? - podążałam za Lily w kierunku kuchni . "Właśnie wróciła z imprezy , ale nie zgadniecie z kim ?! Z , jakimś kolesiem . Ona ma chłopaka , a z innym się obściskuje na naszym podjeździe !"
- Może na początek .. Hej , gdzie mi wczoraj znikłaś ? - uśmiechnęła się sztucznie .:
- Nie zmieniaj tematu ! A z resztą nie mój problem . - zaczęłam siadając na blacie .:- Cześć . Ja ci znikłam ? To ty mi znikłaś , że nie mogłam cię znaleźć . Cały klub przeszukałam , a ciebie nigdzie nie było ! Wiesz , że się martwiłam .
- Przykro mi ... A , jak się bawiłaś ?
- Chyba za dużo wypiłam . - stwierdziłam .:
- Dlaczego ? - zapytała wsypując do dwóch kubków kawy .:
- Wiesz , nie miałam z kim wrócić do domu . więc zgodziłam się , by mnie taki jeden odwiózł . Nie patrz tak na mnie . Zaprosiłam go na kawę , a ten mi odmówił . - powiedziałam , a siostra pokręciła tylko głową .:
- Ohh , doprawdy ... Zaproponowałaś kawę ? - zapytała powstrzymując śmiech .:- Jesteś głodna ? - dodała .:
- Ha, ha , ha śmieszne wiesz . - powiedziałam ze śmiechem .:- Tak jestem , a co zrobisz ? - z ledwością usiadłam do stołu , a już przede mną stały kanapki z nutellą .:
- Jak było na imprezie , gdy nagle ci wyszłam ? - spytała siadając naprzeciwko mnie i zgarniając jedną z kanapek .:
- Hmm super , przetańczyłam z Emily prawie całą noc .
- Oo ! Spotkałaś Emily ... Ona jest taka szalona . - zaśmiała się , ale po chwili zamilkła . Wyglądało , jakby coś ją trapiło .:
- Ej , w porządku ?
- Co ? A tak , nie martw się . - odparła odnosząc talerz do zlewu .:
- Okey ... , ale na pewno wszystko w porządku Lily ? - wyglądała na przerażoną , a ja zaczynałam się martwić . Jest dla mnie wszystkim . Kocham ją ponad życie .:
- Tak , jestem po prostu zmęczona i chyba muszę się położyć .:
- Dobrze , nie naciskam . - uśmiechnęłam się .:
- Pójdę do siebie . - powiedziała i całując mnie w czoło skierowała się w stronę schodów . "Co ją martwi ? " - myślałam , kiedy moja komórka zaczęła wibrować . Spojrzałam na komórkę i po chwili odebrałam .:
- Halo ?
- Część Jess , tu Harry . Przeszkadzam ? - powiedział chłopak z drugiej strony słuchawki .:
- Pewnie , że nie . Coś się stało ?
- Nie , po prostu chciałem zapytać , jak ci się spało ?
- Ooo .. dziękuję dobrze . - odparłam lekko się uśmiechając .:
- Masz dziś czas ?
- Hmm nie za bardzo .. zaraz idę do centrum handlowego i ... - zaczęła, ale chłopak mi przerwał .:
- To świetnie się składa . Spotkajmy się na miejscu . Proszę nie daj się prosić i chodź ze mną na kawę . - "ahh ten jego głosik ."
- Ok , to do zobaczenia . - powiedziałam i się rozłączyłam.:
- Lily ! Ja wychodzę . - powiedziałam i wzięłam wszystko co potrzebne mi było do wyjścia . Wyszłam z domu . Jeszcze musiałam go zamknąć , bo zapewne siostra odsypiała . Lekkim krokiem udałam się do centrum handlowego . Będąc już tam kupiłam parę ciuszków i kiedy miałam już zamiar wchodzić do kawiarni , w której umówiłam się z chłopakiem doznałam szoku . Mianowicie Harry tam siedział , lecz nie sam , tylko z jakąś blondyną . "No nie zapraszam mnie , a potem jeszcze inną !!" Harry mnie zauważył . Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z kawiarni .:
- Jess ! , Jessica , zaczekaj ! - krzyczał , na co ja zaczęłam biec . Wybiegłam z centrum handlowego i chciałam już zatrzymać jedną z taksówek , kiedy to poczułam dotyk na nadgarstku .:
- Jess , to nie tak , jak myślisz ? - powiedział . Zamrugałam oczami , by nie wybuchnąć płaczę .:
- A s..skąd wiesz co myślę ? - zaczęłam nie patrząc mu w twarz .:
- To dziewczyna mojego kumpla . Czekałem na ciebie , gdy ona przyszła pogadać .
- Ooo .. - wymsknęło mi się .:
- Czy masz ochotę wypić ze mną kawę , Jess ? - zapytał uroczo się przy tym uśmiechając .:
- Z chęcią . - powiedziałam , a Harry nie puszczając mojej dłoni zaprowadził nas do kawiarni .
Oczami Lily .
"Cholera , ale się wpakowałam !" - pomyślałam już setny raz siedząc w swoim pokoju na łóżku . Bawiłam się rąbkiem mojej koszuli . Próbując znaleźć cokolwiek - co odciągnęło by moje myśli od tego co wydarzyło się w tym lesie . Ten cały Nathan chyba myśli , ze jestem naiwna . Może mam tylko dziewiętnaście lat , ale nie jestem głupia ! - w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie . Wiem , ze jest w gangu i , że jest niebezpieczny .:
- Boże ! Zwariuję tu ! - wrzasnęłam nie kontrolując moje złości , ale na kogo tak na prawdę byłam zła ? Na niego , czy na siebie ? Pod wpływem złości uderzyłam ręką w lampkę nocną , przez co rozcięłam sobie dłoń .:
- Auł .. - jęknęłam cicho z bólu i zaczęłam szybko sprzątać rozrzucone szkło po ziemi . Nagle usłyszałam dzwonek od drzwi . Schodząc po schodach w duchu dziękowałam , że mnie teraz siostra nie widzi .:
- W końcu ! - Nathan przywitał się ze mną chodząc ot tak sobie do domu .:
- Co ty tu robisz ?
- Jak to co ? Sprawdzam co u mojej dziewczyny .
- Jasne ..- westchnęłam i weszłam do kuchni . "Jakiego ja mam pecha ! Próbowałam nie pokazywać chłopakowi , że jest coś nie tak , jednak na marne .... O losie !" Nathan zauważył , że miałam mały problem .:
- Wszystko w porządku ? - zapytał zbliżając się do mnie przez co oparłam się plecami o blat . Skinęłam głową , chowając prawą rękę za siebie .:
- Pokaż mi . - szepnął stanowczo . Pokręciłam głową , co było błędem , a może i nie .:
- Proszę . - pokazałam mu dłoń .:
- Nie powinno cię to interesować .. przestań . - powiedziałam cicho .:
- Gdyby mnie to nie obchodziło , nie zapytałbym. - uśmiechnął się tajemniczo .:- A z resztą jesteś moją dziewczyną i muszę o ciebie dbać .
- Naprawdę ? - zapytałam kpiąco .:
- Naprawdę . A teraz się zamknij . - odpowiedział i chwycił mnie za ramię , patrząc głęboko w oczy ."Czyżby szukał pozwolenia ? " Kiwnęłam głową i odwróciłam od niego wzrok , gdy tylko jego oczy powiększyły się na skutek tego co zobaczył . PO chwili poczułam , jak czubki jego palców pieściły delikatnie moją dłoń , jakby była czymś kruchym .:
- Kto ci to zrobił ? - zapytał , a jego oczy pociemniały .:
- Nikt . Stłukłam lampkę . - odparłam lekko .
- Auł .. - jęknęłam cicho z bólu i zaczęłam szybko sprzątać rozrzucone szkło po ziemi . Nagle usłyszałam dzwonek od drzwi . Schodząc po schodach w duchu dziękowałam , że mnie teraz siostra nie widzi .:
- W końcu ! - Nathan przywitał się ze mną chodząc ot tak sobie do domu .:
- Co ty tu robisz ?
- Jak to co ? Sprawdzam co u mojej dziewczyny .
- Jasne ..- westchnęłam i weszłam do kuchni . "Jakiego ja mam pecha ! Próbowałam nie pokazywać chłopakowi , że jest coś nie tak , jednak na marne .... O losie !" Nathan zauważył , że miałam mały problem .:
- Wszystko w porządku ? - zapytał zbliżając się do mnie przez co oparłam się plecami o blat . Skinęłam głową , chowając prawą rękę za siebie .:
- Pokaż mi . - szepnął stanowczo . Pokręciłam głową , co było błędem , a może i nie .:
- Proszę . - pokazałam mu dłoń .:
- Nie powinno cię to interesować .. przestań . - powiedziałam cicho .:
- Gdyby mnie to nie obchodziło , nie zapytałbym. - uśmiechnął się tajemniczo .:- A z resztą jesteś moją dziewczyną i muszę o ciebie dbać .
- Naprawdę ? - zapytałam kpiąco .:
- Naprawdę . A teraz się zamknij . - odpowiedział i chwycił mnie za ramię , patrząc głęboko w oczy ."Czyżby szukał pozwolenia ? " Kiwnęłam głową i odwróciłam od niego wzrok , gdy tylko jego oczy powiększyły się na skutek tego co zobaczył . PO chwili poczułam , jak czubki jego palców pieściły delikatnie moją dłoń , jakby była czymś kruchym .:
- Kto ci to zrobił ? - zapytał , a jego oczy pociemniały .:
- Nikt . Stłukłam lampkę . - odparłam lekko .
Oczami Nathana.
"Stłukła lampkę ?! Czy ona jest nie poważna ?!" Pokręciłem głową , jakby to był jedyny problem jaki miałem , nie było to oczywiście prawdą . Całe moje życie było jednym wielkim problemem . Byłem w złym
stanie i nie czuję się ani trochę dobrze. Trudno mi było naprawdę się
uśmiechnąć, mój uśmiech zawsze był fałszywy... byłem naprawdę
nieszczęśliwy. Nikt nie mógł zmienić tego co czuję. Potrzebowałem
prawdziwego cudu, który mógłby wszystko naprawić."A może ona to zmieni ? Jak na razie tylko mi przeszkadza , ale zobaczymy niebawem ."
- Nathan ? - usłyszałem . Po chwili zorientowałem się , że nadal trzymam jej dłoń .:
- Trzeba to opatrzyć . - prychnąłem .:
- No co ty ... - odpowiedziała i wzruszyła ramionami . Przeniosłem dłonie na jej talię , by po chwili unieść ją i posadzić na blacie .:
- Gdzie masz apteczkę ? - warknąłem sam nie wiedząc czemu jestem zły .:
- Pierwsza szafka , druga półka . - powiedziała cicho . Mając w ręku apteczkę stanąłem między jej nogami pieszcząc przelotnie palcami jej uda . Zadrżała , ale nie odezwała się słowem . Czyściłem jej ranę tak delikatnie , jak tylko potrafiłem . Poczułem , jak jej ciało przeszywa dreszcz . Uśmiechnęła się lekko .:
- Co ? - warknąłem ponownie kończąc owijanie rany bandażem .:
- Nie , nic . - odpowiedziała potrząsając głową .:
- Dawaj Lily , powiedz mi co się dzisiaj wydarzyło . - spojrzała na mnie po czym zamknęła oczy . Pochyliłem się nad nią i pocałowałem ją w czoło . Momentalnie otworzyła oczy .:
- Możesz mi powiedzieć .
- Cały czas mam to przed oczami ... - mruknęła i schowała twarz przytulając się do mojego torsu .:
- .. Nie mogę tego znieść !
Oczami Harrego .
- Miło było , co nie ? - posłałem Jess oczko , przepuszczając ją przez drzwi .:
- Pewnie .. - powiedziała tak nieśmiało , że aż ciarki przeszły przez moje ciało . Uśmiechnąłem się zadziornie . Ostatni raz spojrzałem w jej oczy i udaliśmy się do mojego auta . Nagle rozbrzmiał dźwięk mojej komórki . Na wyświetlaczu pojawił się dobrze mi znany numer .:
- Przepraszam , to pilne . - powiedziałem wręczając jej kluczyki od samochodu .:- Wejdź i poczekaj na mnie .- dodałem całując ją w policzek , przez co się zarumieniła .:
- Co ?!
- Josh , spieprzył robotę! - oznajmił Zayn na dzień dobry . W tle było słyszeć krzyki , co mogło oznaczać jedno , Josh dostawał za swoje .:
- Jak to spieprzył ! Ta KURWA mu uciekła ?! - zapytałem wkurwiony , kiedy skrócił mi mniej więcej o co chodzi .:
- Znacie już ją ? Z resztą poczekaj już tam jadę i mam nadzieję , że będzie jeszcze żył . - powiedziałem , po czym natychmiast się rozłączyłem . Wróciłem do dziewczyny i bez słowa odpaliłem silnik .
Wróciłam :) Mam nadzieje że spodoba wam się ten rozdział nie było mnie przez jakiś czas i wiem czy ten blog będe prowadzić na bieżąco bo zaczełam pisać nowy
Wróciłam :) Mam nadzieje że spodoba wam się ten rozdział nie było mnie przez jakiś czas i wiem czy ten blog będe prowadzić na bieżąco bo zaczełam pisać nowy
piątek, 7 lutego 2014
Rozdział 2 .
Oczami Lily .
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu .:- Auć ! - złapałam się za głowę ."Co ten debil mi zrobił ? " Spojrzałam na zegarek . Wybiła godzina 2 w nocy . Rozejrzałam się po pokoju , który okazał się dość ładnie urządzony . "Jak żyję , nigdy nie byłam w takim gównie ... , ale cóż zawsze musi być ten pierwszy raz , co nie ? " Pomimo , ze paliła się tylko mała lampka , która stała na stoliczku koło łóżka czułam , że nie jestem tu sama .
- Młody . To nowa z naszej budy . - wypalił nagle chłopak w kręconych włosach .:
- Co ty pieprzysz !? Przecież ty nie chodzisz do szkoły ! - spytał gbur . Wtedy doznałam olśnienia , skąd mogłam go kojarzyć . "To na niego wpadłam pierwszego dnia na korytarzy ! Nie możliwe ?!"
- To ty na mnie wpadłeś pierwszego dnia w szkole . - odparłam cicho , ale oni to usłyszeli .:
- Pamiętasz to ?! Wow .. - uśmiechnął się krzywo .:
- Tak , mam dobrą pamięć , wiesz ? - odparłam kpiąco z lekkim uśmiechem na ustach .:
- Dość tej gadki ! Skąd ją dokładnie znasz ?! - warknął chłopak . "Może jest tu szefem , czy kimś tam ..."
- Nathan , jak już ona sama mówiła wpadłem na nią pierwszego dnia szkoły . Jak miałem tam załatwić ... Coś tam załatwić . - odpowiedział spokojnie Loczek ."Ok , czyli chłopak o nazwisku Sykes ma na imię Nathan ."
- Cóż , to mi w niczym nie pomaga . Widziała za dużo . - odparł Nathan .:- Idziemy . - po tych słowach wyszli .:
- Tak na marginesie jestem Jay . - powiedział i posłał w moją stronę lekki uśmiech .
Oczami Jay'a.
"Kto by pomyślał , że taka ślicznotka wpadnie w takie bagno , jak to . Po jaką cholerę szła do tego lasu . Dlaczego zobaczyła gang Styles'a w akcji ?! Umrze ?! Znam Nathana i wiem do czego jest zdolny."
- Zamierzasz ją zabić ? - spytałem go .:
- Jeszcze nie wiem , ale coś na pewno zrobię . Ona nie może pisnąć ani słowa . - Między nami zapadła cisza . W kuchni można było usłyszeć kapanie wody z kranu .:
- Kurwa , kurwa ... - wybuchnął nagle Nathan .: - Do cholery , czemu jej nie zatrzymałem ! - zaczął kopać wszystko co stało w pobliżu jego nogi .:
- Uspokój się . - próbowałem go uspokoić .:
- Nie mów mi , żebym się uspokoił ! - warknął .:- Idę do niej . I lepiej , żeby nikt mi nie przeszkadzał . - kierował się w stronę schodów .:
- Co ty chcesz zrobić ? - zapytałem .:
- Pogadać sam na sam . - wszedł na schody i po chwili słyszeć było trzaśnięcie drzwiami .
Oczami Jess .
Samochód powoli zwalniał , a ja wyjrzałam za okno . Byłam koło domu . Harry zatrzymał się na podjeździe i pomógł mi wysiąść .:
- Dziękuję . - powiedziałam i popatrzyłam na niego . Skinął tylko głową .:- Może wejdziesz na kawę ? - zapytałam będąc koło drzwi . Uśmiechnął się przebiegle .:
- Niestety muszę odmówić , ale następnym razem wejdę .
Nic nie odpowiedziałam , tylko speszona nagłą propozycją z mojej strony szybko otworzyłam drzwi , weszłam do domu . Od razu skierowałam się do kuchni , po szklankę soku . Postanowiłam zobaczyć czy siostra wróciła już do domu . Mając szklankę w dłoni udałam się do jej pokoju .:
- hej siostra już jestem ! - powiedziałam wchodząc do pomieszczenie , ale żadnej odpowiedzi nie zyskałam .:
- Gdzie ty jesteś ? - zapytałam samą siebie i wyciągnęłam z kieszeni komórkę . Wykręciłam jej numer . Po chwili odezwała się poczta głosowa ."Ok , będziesz miała przechlapane , jak wrócisz !" Wróciłam na korytarz i udałam się do swojego pokoju . Rzuciłam swoją torebkę na łóżko , a buty w kąt . Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej parę luźnych ciuchów . Z nimi udałam się do łazienki .
Oczami Nathana.
Będąc na górze uchyliłem drzwi od pokoju , w którym aktualnie zajmowała dziewczyna . Zobaczyłem , jak przekłada nogę za okno .:
- Mhm . - zacząłem na co ona odwróciła głowę w moją stronę. Nie czekając dłużej podbiegłem do niej zatrzaskując drzwi . Zanim skoczyła złapałem ją w pasie .:
- Co ??! Puszczaj mnie !!! - zaczęła się drżeć . Złapałem ją za ręce i kazałem spojrzeć za okno .:
- Nigdy byś z tą nie uciekła . Popatrz . Cały dom jest zastawiony strażnikami . Gdziekolwiek się udasz , któryś z chłopaków będzie miał cię na oku . - Nie pozwoliłem jej dojść do słowa , gdyż ze złości popchnąłem ją na łóżko , po czym położyłem się na niej .:
- A teraz grzecznie mnie posłuchasz , jeśli chcesz jeszcze zobaczyć siostrę i resztę świata , zrozumiałaś suko ? - warknąłem wkurwiony .:
- Jeśli dobrze wnioskuję . To jesteś starszy ode mnie tylko dwa lata .. I nie życzę sobie byś się tak do mnie odnosił . - zaczęła swoje przedstawienie ."Co , czekaj !? Czy ona mi się przeciwstawia ?? "
- Przymknij się ! - warknąłem. :- Lepiej dla ciebie mała , jak mnie posłuchasz ! - Zamilkła , a mi o to właśnie chodziło .:
- Grzeczna dziewczynka . - złapałem ją za nadgarstki i położyłem nasze ręce na wysokości jej głowy . Przybliżyłem twarz bliżej niej i zacząłem składać delikatne pocałunki na jej szyi .:
- Nathan , proszę nie ... - zaczęła mnie błagać , lecz mnie to nie ruszało . Jedną ręką zacząłem zjeżdżać w dół . Zahaczyłem o jedną z jej piersi i schodziłem coraz niżej . Popatrzyłem w jej oczy , w których zauważyłem strach . Znów zacząłem całując jej szyję , tym razem agresywniej jednocześnie zsuwając powoli z niej spodnie . Zaczęła się wyrywać i wierzgać nogami .:
- Jeśli myślisz , że ci ulegnę to się mylisz !
- Przestań , dziwko .
Podskoczyła na dźwięk gumki swoich majtek. Mocno je naciągnąłem i puściłem , skutkiem czego uderzyły ją w jej zgrabny tyłeczek .:
- Podoba ci się , skarbie ? - zamruczałem jej do ucha .:- Ale czas na konkrety . Jak się nazywasz i co widziałaś ?
- Nie mów do mnie skarbie ! - powiedziała .:- A jak się nazywam ? Ciebie to nie powinno interesować ! ... Hmm nic konkretnego nie widziałam ...
- Ha ha mylisz się , Lily . Interesuje mnie wszystko , co dotyczy ciebie . - powiedziałem podnosząc jej koszulkę do góry .:
- Jeśli nie chcesz współpracować po dobroci , jestem zmuszony ... - tu przejechałem językiem po jej brzuchu .:- ...użyć tak zwany tortur .
- Co ??! Puszczaj mnie !! Chcę iść do domu ??! - zaczęła się wydzierać .:- Pomocy !!
- Uuu . Czyżbym wyczuwał dziewictwo ? - zapytałem ochrypniętym głosem .:
- Wal się ! - odsapnęła zawstydzona .
Oczami Lily .
Obserwowałam jego twarz , przez którą znów przebiegł ten zadziorny uśmiech . "Jego oczy bardzo mnie przyciągały .. , ale CO !! Lily ogarnij się !! On chce cię zabić ... Wiem , ze nikt mi tu nie pomoże . W końcu wszyscy pracują dla niego , nie ?" Zaczął muskać moje usta . Poczułam , jak wsuwa w nie język .:
- Nie .. - szepnęłam . Oderwał się delikatnie ode mnie i spojrzał w moje oczy .:
- Zrobię wszystko co chcesz , tylko przestań . - powiedziałam , a chłopak usiadł i bacznie mnie obserwował .:
- Wszystko ? Kusząca propozycja . - zaczął , gdy nagle wstał .:- Wstawaj . - dodał .:
- C.co ? - powiedziałam zdezorientowana , gość zaczyna mnie przerażać i to bardzo . PO paru sekundach stałam już na nogach .:
- Chodź . - powiedział i wyszedł z pokoju . Podążyłam za nim . Chwilę później byliśmy na korytarzu , jednak chłopak gdzieś mi zniknął .:
- I jeszcze mam czekać na niego , super ..- mruknęłam pod nosem , gdy Nathan wyłonił się zza rogu trzymający moją kurtkę .:
- Masz . - rzucił mi kurtkę , wziął kluczyki od auta z komody i wyszedł . "Zajefajnie , mam go gonić , jak jakiś piesek ?! "- pomyślałam będąc już na zewnątrz .:
- Gdzie ten debil ? - rozejrzałam się dookoła , ale nic . Zrezygnowana spuściłam głowę i głęboko westchnęłam . Nagle usłyszałam klakson . Odwróciłam się , a chłopak siedział sobie w samochodzie i bezczelnie się uśmiechał . Żeby GO , nie wkurzyć szybkim krokiem udałam się w stronę samochodu , a po chwili już w nim siedziałam . Byłam cicho .
- Nie .. - szepnęłam . Oderwał się delikatnie ode mnie i spojrzał w moje oczy .:
- Zrobię wszystko co chcesz , tylko przestań . - powiedziałam , a chłopak usiadł i bacznie mnie obserwował .:
- Wszystko ? Kusząca propozycja . - zaczął , gdy nagle wstał .:- Wstawaj . - dodał .:
- C.co ? - powiedziałam zdezorientowana , gość zaczyna mnie przerażać i to bardzo . PO paru sekundach stałam już na nogach .:
- Chodź . - powiedział i wyszedł z pokoju . Podążyłam za nim . Chwilę później byliśmy na korytarzu , jednak chłopak gdzieś mi zniknął .:
- I jeszcze mam czekać na niego , super ..- mruknęłam pod nosem , gdy Nathan wyłonił się zza rogu trzymający moją kurtkę .:
- Masz . - rzucił mi kurtkę , wziął kluczyki od auta z komody i wyszedł . "Zajefajnie , mam go gonić , jak jakiś piesek ?! "- pomyślałam będąc już na zewnątrz .:
- Gdzie ten debil ? - rozejrzałam się dookoła , ale nic . Zrezygnowana spuściłam głowę i głęboko westchnęłam . Nagle usłyszałam klakson . Odwróciłam się , a chłopak siedział sobie w samochodzie i bezczelnie się uśmiechał . Żeby GO , nie wkurzyć szybkim krokiem udałam się w stronę samochodu , a po chwili już w nim siedziałam . Byłam cicho .
Po 15 min auto powoli zwalniał , a ja wyjrzałam za okno . Byłam w domu , no teoretycznie prawie . Pojazd zatrzymał się , a ja mogłam wysiąść , jednak nie było mi to dane .:
- A ty dokąd ? Złożyłaś bardzo kuszącą propozycję i chcę z niej z korzystać . I obiecuję , że jej nie zmarnuję . - powiedział chwytając mnie za nadgarstek , przyciągając do siebie . Zamknęłam oczy ."Co on ode mnie chce ?!" Gdy chciałam mu odpowiedzieć , spojrzałam przed siebie , ale on był tak blisko . Stykaliśmy się nosami , a nasze spojrzenia się spotkały .:
- Będziesz moją kartą przetargową . - odparł i odarł moje policzki .:
- Kartą ..? -mruknęłam cicho .:
- Tak . Będzie na każde skinienie moje palca , rozumiesz ? - spytał zadziornie się przy tym uśmiechając .:
- Tak . - powiedziałam , a na jego twarzy pojawił się ten "seksowny" uśmieszek .:
- Wiedziałem , że się zgodzisz . - rzucił i brutalnie wbił się w moje usta . Zatraciłam się w tym pocałunku . Bądź , co bądź chłopak umie całować . Całował mnie aż do utraty tchu . Widząc to , Nathan odsunął się ode mnie , umożliwiając mi zaczerpnięcie powietrza .:
- Teraz pamiętaj jedno . zaczął .:
- ... - nie mogłam wydusić słowa , więc kiwnęłam głową .:
- Od dziś jesteś moja . - oznajmił i zaczął wędrować swoimi wargami po mojej szyi . Cicho jęknęłam z zadowolenia ."O boże !!!? Co ja wyprawiam ?
- Ale ja mam chłopaka ... - chłopak oderwał się od mojej szyi i posłał mi bezczelny uśmiech .:
- Zerwiesz z nim , a teraz leć bo siostrzyczka patrzy . Wychodząc nawet na niego nie spojrzałam , ale gdy chciałam zamknąć już drzwi , usłyszałam jego głos .:
- Do zobaczenia .
Nic nie odpowiedziałam , tylko szybko zamknęłam drzwi od auta i odeszłam . Weszłam do domu .:
- Co to miało być ?!! Kim on jest ?!! - usłyszałam od progu .
czwartek, 30 stycznia 2014
Rozdział 1.
Oczami Jess.
- Lily , a dokąd znowu ?! - krzyknęłam zbiegając za siostrą ze schodów .:
- Na imprezę , a gdzie niby indziej miałabym pójść ? - odpowiedziała ubierając buty .(jej strój)
- A z kim idziesz ?
- Z Emily , Kim i Alex . - pojawiła się przede mną .:
- Mogę z wami ? - zapytałam i chwyciłam ją za rękę .:- Nie będę przeszkadzać ..
- Ehh . Dobra , masz 5 min . - powiedziała poprawiając skórzaną kurtkę .:- No dalej ubierz się ! - dodała wyganiając mnie na górę .:
- Będę tego żałować .. - usłyszałam , jak tylko przeskoczyłam dwa schodki .:- Tylko mi nie uciekaj !! - krzyknęłam wbiegając do pokoju i ubierając przyszykowany strój . Po 6 minutach zeszłam na dół .:
- W końcu ! - usłyszałam z kuchni i po chwili w holu stała Lily z nieciekawą miną .:
- No co musiałam jeszcze raz kreskę nad powieką zrobić ... - uśmiechnęłam się , wzięłam kurtkę z wieszaka i wyszłam przed dom .:
- ... wiesz przecież , jakie to trudne .
- Tak .. Wskakuj . Z dziewczynami spotkamy się na miejscu . - powiedziała wsiadając do auta .
- Jeśli ci się nie podoba mogłaś zostać w domu ..- powiedziała gdy tylko usiadłyśmy przy barze .:
- Nie ... jest ,,dość fajnie .. - starałam się mówić na luzie . Siostra pokręciła tylko głową . Zamówiłyśmy sobie coś do picia . Lily oczywiście drinka . Było dużo osób z naszej nowej szkoły , ale również i inni , których pierwszy raz na oczy widzę . Nagle przede mną barman postawił drinka . Spojrzałam na Lily , która stuknęła swoim o mój . Uśmiechnęłam się lekko i wzięłam łyk . Smakował tak sobie , w końcu nie piję tak często , może dlatego mam słabą głowę . Skończyłam swój napój i razem z Lily poszłyśmy na parkiet potańczyć . Gdy tańczyłam już do trzeciej piosenki Lily gdzieś mi zniknęła , a ja poczułam dłonie na moich biodrach . Odwróciłam się i zobaczyłam dość przystojnego chłopaka o kręconych włosach . Uśmiechnął się do mnie , odwzajemniłam gest i zaczęliśmy tańczyć . Przetańczyliśmy dwie piosenki , po czym chłopak szybko wybiegł z klubu przepraszając . W ogóle mnie to nie zaskoczyło . "Czas poszukać Lily !" - pomyślałam i zaczęłam rozglądać się za dziewczyną . Nigdzie nie mogłam jej dotrzeć , ale w pewnym momencie .:
- Jess !? - odwróciłam się , a tam stała .:
- Emily ?! - przywitałyśmy się całuskiem w policzek .:
- Ty tutaj ? Wow , jestem w nie małym szoku .. - powiedziała rozglądając się po klubie .:
- A gdzie Lily ?
- Ooo wyszła zaczerpnąć świeżego powietrza . Idziemy po nią ? - zapytałam kierując się do wyjścia , ale poczułam , jak łapie mnie za rękę .:
- Daj spokój poradzi sobie ... Chodźmy do baru ! - uśmiechnęła się i pociągła mnie w przeciwnym kierunku . "Obyś miała rację .."
Oczami Lily.
Musiałam iść do łazienki . Zrobiłam co chciałam . Chciałam właśnie wyjść z łazienki , kiedy jakiś koleś zagrodził mi wyjście i popchnął do jednej z kabin . Przekręcił kluczyk w drzwiach . Spojrzałam na niego wystraszona , a on złośliwie się uśmiechnął . Podchodził do mnie coraz bliżej , a ja odsuwałam się , ale na marne . Po chwili poczułam jego wstrętny dotyk na swoim ciele. Zaczęłam się szamotać , a on uderzył mnie w brzuch . Skuliłam się z bólu . "Czy to mój koniec ?" - pomyślałam , gdy próbował ściągnąć mi bluzkę . Łzy spływały po moich policzkach . Zaczął dobierać się do moich spodni , gdy jego telefon za wibrował .:
- Nie ruszaj się suko . - powiedział wkurzony i na chwilę wstał ."Nie myśl , że cię posłucham gnoju !" - i nie myśląc dłużej uderzyłam go w nos . Upadł . W jednej sekundzie przekręciłam kluczyk i wybiegłam na zewnątrz , krzycząc . Usłyszałam , jak ktoś się zbliża . Zamknęłam oczy , a ten ktoś chwytając mnie za biodra unosi do góry . Tak bardzo się boję ...
- Zostaw mnie !!! - krzyknęłam tak głośno , jak tylko umiałam . Ktoś przyłożył rękę do moich ust .:
- Ćśś .., jak nie chcesz wrócić do Bob'a to się zamknij . - powiedział to stanowczo , aczkolwiek łagodnie .:
- Skąd go znasz ? - zapytałam , gdy tylko postawił mnie na ziemi .:- I kim ty jesteś ? - dodałam poprawiając bluzkę ."Boże prawie zostałam zgwałcona , ale udało mi się uciec .."
- Często tu była . Spokojnie .. Nie skrzywdzę cię . - odparł wycierając moje łzy , a ja od razu spojrzałam w jego piękne oczy .:
- Dziękuję ... - powiedziałam i nie wiem dlaczego , ale go przytuliłam .:
- Nie dziękuj . Skąd wiesz , ze nie jestem taki sam ? - mruknął . Wtem zauważyłam , jak jego oczy pociemniały . Chciałam się odsunąć , ale chłopak złapał mnie za nadgarstki i już po chwili byłam za jego plecami . Wtedy właśnie zobaczyłam chłopaka , który próbował mnie zgwałcić .:
- Co tu się kurwa dzieje ... Czemu ona jest z tobą , Sykes ? - zapytał wkurwiony .:
- Nie ładnie, nie ładnie .. - zaczął szatyn machając karcąco palcem ."Co on wyprawia ?!" - pomyślałam , gdy nagle wzrok Bob'a skrzyżował się z moim .:
- A ty suko co się ukrywasz ? Nie podobało ci się w łazience ? - zapytał kpiąco . Nie wytrzymała . Pobiegłam przed siebie do lasu . Mimo , że ten cały Sykes krzyczał bym wróciła , nie potrafiłam . Muzyka z klubu było cały czas słyszeć . Krzyki chłopaka ustały . Nagle usłyszałam krzyki . Zatrzymała się i rozejrzałam . Ciekawość wzięła górę nad strachem i ruszyłam w kierunku hałasu . Były one coraz to wyraźniejsze , aż z nie tak daleka zobaczyłam kilka postaci , byli to mężczyźni , postałam po posturze ciała . Nagle usłyszałam strzał .
Tak , strzał pistoletu . Wyjrzałam bardziej zza drzewa i dostrzegłam , że na ziemi leży dziewczyna ...
- Boże ! .. - zakryłam dłonią usta i zaczęłam się powoli wycofywać . Biegłam ile sił w nogach , gdy już byłam bliska wejścia do klubu , poczułam parę rąk oplatających mnie w talii . "Nie .. znowu to samo ?!" - pomyślałam . Stanęliśmy w miejscu . Odwrócił mnie twarzą do niego . Bałam się , jak cholera , więc zamknęłam oczy .:
- A dokąd to piękna ? - usłyszałam , a jego miętowy oddech uderzył w moją twarz .:
- Do śr...środka . - jęknęłam otwierając oczy i patrząc w jego zielone oczy , które intensywnie na mnie patrzyły .:
- Nie , pójdziesz ze mną . - wyszeptał , zanim pochylił się i pocałował róg moich ust . Pociągnął mnie w jakiś kierunku . Było ciemno .:
- Proszę poczekaj , ja ... muszę wracać . Tam jest moja siostra ! - błagałam , by mnie puścił , ale chłopaka wcale to nie ruszało . Dalej ciągnął mnie z ogromną siłą do przodu .:
- Słyszysz co do ciebie mówię ! - Kiedy dotarliśmy do jakiegoś samochodu , chłopak pchnął mnie na maskę i wtedy właśnie mogłam mu się lepiej przyjrzeć . To był ten sam chłopak co pomógł mi z Bob'em .:
- Mówiłem ci być tam nie szła ! - był wkurwiony ."Bardzo , bardzo wkurwiony .."
- No nie mów . Masz z tym coś wspólnego ?
- Ohh kurwa przymknij się ! Próbuję ci , jakoś pomóc , a ty mnie jeszcze oskarżasz ! - zaakcentował każde słowo .:
- Wiesz ? Nie musisz . dam sobie rade . - powiedziałam i chciałam go wyminąć , kiedy on chwycił mnie za nadgarstki . Jego oczy były ciemne , cały czas kipiał ze złości . Chciałam znów na niego nakrzyczeć , ale on przyłożył mi do ust , jakąś szmatkę i już po chwili odpłynęłam .
Oczami Jess .
- Ok , dziewczyny ja już się zbieram ! Pa ! - pożegnałam się i wyszłam z klubu . Nagle walnęłam się w czoło .:
- Nie ma Lily ! - zaczęłam panikować .:- Jak ja wrócę do domu ?!
- Hej , potrzebujesz pomocy ? - usłyszałam , na co od razu się odwróciłam . Parę kroków ode mnie stał ten sam chłopak , z którym tańczyłam . Obserwował mnie . Miał piękne zielone oczy i ogólnie był dobrze zbudowany .:
- To , jak będzie ? - podszedł do mnie .:- A tak przy okazji Harry jestem .
- Jessica , ale mów mi Jess . - uśmiechnęłam się lekko . Mój wzrok powędrował na moje dłonie . W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam .:
- Siostra mnie zostawiła i nie mam , jak wrócić do domu ! - zsunęłam się po ścianie , o którą się opierałam . Po chwili poczułam , jak jest obok mnie. Podał mi rękę i swoim łagodnym głosem powiedział .:
- Chodź ....
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Prolog .
- Jess , odpuść ok ... Od kiedy to cię kręci ? Chcę już iść i to teraz . - powiedziała stanowczo moja starsza o rok siostra .:
- To przez Marko ?
- Co ?
- Nie udawaj głupiej Lily . Widziałam, jak z nim rozmawiasz , a potem policzkujesz go . Co ci powiedział , ze się aż tak wkurzyłaś ?
- Nic konkretnego , ok ? Po prostu rozbolała mnie głowa i chcę stąd iść ..
- Powiedźmy , że ci wierzę . - posłałam siostrze lekki uśmiech .: - A mogę jeszcze chwilę zostać ? Wrócę z Emily .
- Dobra , ale zadzwoń . Chcę mieć pewność , że wyjdziesz i dotrzesz bezpiecznie do domu . - powiedziała wstając .:
- Ok, mamuśka tak zrobię ! - zaśmiałam się do niej , po czym pożegnałam się z nią , a po chwili dziewczyna opuściła imprezę .
Był mroźny styczniowy wieczór , a właściwie noc , kiedy to starsza ze sióstr Lily Collins . Ma dziewiętnaście lat , uczennica , jednej ze szkół w Londynie , nie należy to typu słodkich , poukładanych dziewczynek , jak jej młodsza siostra Jessica . Właśnie wraca sama z imprezy , na którą udała się ze swoją młodszą siostrą Jessicą Collins . Obie dziewczyny , zawsze trzymały się razem , ale od tragicznej śmierci ich rodziców Lily znaczącą oddala się od siostry . Ale przez pewnego chłopaka wszystko się zmieni . Namiesza w życiu Lily .
Co do drugie ze sióstr , chodzi tu o Jessice Collins . Jest przeciwieństwem siostry . Ma osiemnaście lat i również jest uczennicą , jednej ze szkół w Londynie . Diametralnie zmienia się po poznaniu tajemniczego chłopaka , który zaimponuje jej swoją osobą .
- Kurwa , zawsze musisz mi przerwać ! Mogłeś chociaż raz zachować się , jak normalny człowiek .
- Uspokój się Zayn , jeszcze sobie nie poszła ...
- Jeszcze ?! Kurwa Harry , ona nie jest w twoim typie .
- Whoa ! Malik zwolnij ! Od kiedy wiesz , jakie dziewczyny mi się podobają ?
- Od kiedy !!
- Ogarnij downa Malik . Jessica może jest trochę dziecinna , ale podoba się .. Może zostaniemy przyjaciółmi ?
- Przyjaźń damsko -męska !? Proszę cię Styles , nie rozśmieszaj mnie ...
- Mówię serio ... Odkąd zobaczyłem Jessice Collins ...
Harry Styles , zabicie człowiek to dla niego pryszcz . Nie interesuje go "miłość " , tylko zemsta . Niebezpieczny dwudziestolatek , chłopak z Londynu . Miejscowy gangster i zabójca . Kocha zapach krwi i broni . O niezwykłej urodzie , który lubi wykorzystywać urok osobisty w zdobyciu dziewczyny . Podczas imprezy zauważa w tłumie Jess , następne spotkania przerodzą się w coś więcej ? W coś czego się nie spodziewał ...
- Jay , proszę cię !
- Nie ! Nathan opanuj się ... Nigdy więcej nie zobaczysz się z tą Collins , zrozumiałeś ?
- Nie będziesz mi mówić co mam robić - krzyknął .:
- Owszem będę . Jestem twoim przyjacielem . Chyba nie chcesz by stała jej się krzywda ?
- Owszem nie chcę ! chłopak wycofał się i wybiegł z pokoju .: - Ale ją kocham !
Nathan Sykes , dwudziestojednoletni gangster/zabójca . Będzie nowym chłopakiem Lily , która nie będzie miała pojęcia kim tak naprawdę jest jej ukochany . Uważa go za wspaniałego chłopaka , a tak na prawdę ma on swój gang na terenie Londynu , który rywalizuje ze Styles'em .
- Znów się spotykamy Sykes . - powiedział Harry śmiejąc się złowieszczo .:
- Witaj Harry , a ty co ? Przychodzisz z ekipą ? Sam się bałeś ?
- A żebyś wiedział Nathan .Załatwmy to co mamy da załatwienia i już znikam ...
- Nie tak szybko .. - przerywa mu szatyn .:- O ile pamiętam twój przyjaciel próbował skrzywdzić Lily , a tego nie mogę puścić płazem .
- Od Zayn'a się odpieprz . Załatwmy to co jest między naszą dwójką . Wy znikacie z mojego terenu , a my zostawiamy wasze kumpla w spokoju i nie wydajemy go psom ....
***
- Sykes i Mcguiness we własnej osobie , nie możliwe .. Czego chcecie ? - Harry uśmiechnął się łobuzersko .:
- Tylko jedno Styles ... - chłopak wyciągnął z kieszeni duży pistolet . Oczy chłopaka otworzyły się szeroko , kiedy tylko ujrzał przy swojej głowie pistolet .:
- A więc . Nigdy więcej nie zbliżysz się do Lily i jej młodszej siostry Jess ! Zrozumiałeś ?
- Nie .. - syknął .: - Nie będziesz mi rozkazywał , kurwa !
- Odpowiadaj , jak ja chcę !
- Tak . - wysyczał przez zaciśnięte zęby . Nathan gwałtownym ruchem wypuścił go ze swojego uchwytu i ruszył szybkim krokiem do wyjścia ze opuszczonego magazynu .:
- Tylko żadnych sztuczek Styles - powiedział na odchodne po czym opuścił magazyn .:
- Jesteś głupi , skoro myślisz , że cię posłucham ...- mruknął pod nosem i szyderczo się zaśmiał ....
- Kiedyś będziemy razem .. - te słowa brunetka usłyszałam koło ucha .:
- O czym ty mówisz Harry !?
- Kiedyś na pewno będziesz moją żoną Jess ..
- Nigdy !
- Nigdy nie mów nigdy kochanie . - powiedział po czym pocałował ją delikatnie w jej malinowe usta .: - Aww zarumieniłaś się ..
- Nie mów tak do mnie i wcale się nie rumienię !
Oj rumienisz , rumienisz na mój widok .
- Nie ... - Jess próbowała się wywinąć z sytuacji , ale nie udało jej się to .:
- Wmawiaj sobie . - powiedział , po czym złączył ich dłonie razem .
Czy różnica wieku zbliży tę czwórkę do siebie ? Czy Jessica i Harry będą w końcu parą ? Czy wojna między gangami kiedyś się skończy ? Jak zareaguje Lily na prawdziwe życie Nathana i ukochanego siostry ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
